O mnie

sobota, 7 marca 2015

Fotoksiążka, czy jednak tradycyjny album?


Fotoksiążka czy tradycyjny fotoalbum? Dla osób, które wywołują lub drukują zdjęcia - odpowiedź nie jest taka oczywista. Z jednej strony, tradycyjne zdjęcia mają niepowtarzalny klimat, ale z drugiej strony, setki zdjęć w jedynym albumie - to musi robić wrażenie!



Od momentu, kiedy zakupiłam swój pierwszy aparat - minęło już prawie 20 lat. Od początku wywoływałam zdjęcie w formie papierowej, zawsze były dla mnie ważne. Często do nich wracam, uwielbiam wspominać. Mimo, że zajmują wiele miejsca, stoją na honorowym miejscu w salonie.



Zabawę z fotografią rozpoczęłam jeszcze aparatem na klisze, wówczas z wakacji przywoziłam 10 rolek po 36 klatek (choć mój aparat zawsze robił minimum dwie klatki więcej), wybierałam 200 najlepszych i wywoływałam, liczba albumów rosła. 

Setki zdjęć na dysku i co dalej...

W dobie cyfrowych aparatów, coraz rzadziej wywołuje się zdjęcia, a szkoda. Myślę, że wspomnimy je, jak choć raz stracimy dane ze zdjęciami z dysku.  Przypuszczam, że każdy z Was posiada na dysku setki, jak nie tysiące plików ze zdjęciami (o moim sposobie jak je uporządkować już niebawem).


Czy nie byłoby miło w zimowe wieczory usiąść z bliskimi na kanapie z albumem w rękach i powspominać…? Niestety komputer odbiera urok takiej chwili? Wielokrotnie podczas imprez wyciągałam albumy, atut dla oglądających jest taki, że nie muszą oglądać setki, czy tysiące mało istotnych zdjęć - tylko kompedium, które ma kilkadziesiąt stron.

Jak rozpoczęła się moja przygoda z Fotoksiążką?

Sześć lat temu podczas wizyty w  Wiedniu, poznałam pewnego starszego adwokata z południowej Polski, który był fascynatem fotoksiążek. W dłużej rozmowie, przy pysznej wiedeńskiej kawie opowiadał o tym jak zafascynowała go ta forma katalogowania zdjęć. Ponieważ cztery razy w roku wyjeżdżał na wyprawy (pozazdrościć), z każdej wykonywał fotoksiążkę. Zdradził mi wówczas, że ma ich ponad 80. Przyznam, że jego entuzjazm i dar przekonywania, jak na mecenasa przystało - skłonił mnie do pobrania programu i stworzenia swojej pierwszej fotoksiążki. Zamówiłam ją przez internet w Fotojoker, w którym trwał wówczas konkurs na najpiękniejszą fotoksiążkę miesiąca, a ponieważ uwielbiam konkursy i przyznam, że mam sporo szczęścia - postanowiłam zgłosić ją na konkurs. Jakie było moje zaskoczenie, jak okazało się, że wygrałam główną nagrodę (1 000 zł).  


Myślę, że to była najlepsza zachęta do dalszej pracy z fotoksiążką. Przyznam, że układ tej pierwszej był dość prosty, ale owego lata udało mi się zrobić wyjątkowe zdjęcia. Książkę można zobaczyć na Książka miesiąca


Właściwie od tego miłego zdarzenia rozpoczęła się moja fascynacja  fotoksiążkami. Na marginesie przyznam, że wycieczka do Wiednia też była wygraną, choć w innym konkursie. Ale ten los jest przewrotny.

Dziś posiadam kilkanaście fotoksiążek, choć wiele projektów czeka jeszcze na realizację.  Zdarza mi się, że wykonuję projekty książek dla znajomych, przyjaciół, rodziny. Sprawia mi to ogromną frajdę. Jednak zachęcam abyście sami podjęli się pracy twórczej, bo taka fotoksiążka to nie koniecznie same pojedynczo umieszczone zdjęcia, to może być swego rodzaju dzieło artystyczne – kolaż emocji.   


Przyznam, że wysyłając swoje albumy do realizacji zawsze czekam na promocje. Najczęściej wykonuję książki o formacie A4 w twardej okładce (poziom lub pion). W swoim zbiorze mam 26 stronicowe z wyjątkowych wydarzeń, ale także 100 stronicowy z długich wakacyjnych wojaży.

Fotoksiążka, jako pamiątka Chrztu.
Kopie albumu otrzymali Dziadkowie i Chrzestni Rodzice.

Nie umiem powiedzieć dlaczego, ale fotoksiążki uzależniają. Jako ich zwolenniczka i propagatorka, wielu znajomych zaraziłam taką formą przechowywania wspomnień. Wśród nich mam osoby, które w ten sposób tworzą kroniki rodzinne lub albumu rok z życia dziecka. Przymierzam się, aby przygotować coś podobnego, ale wciąż brakuje czasu.



A teraz streszczenie kilku zalet i wad fotoksiążki

Z A L E T Y:
  •  zajmuje niewiele miejsca 
  •  możliwość zmieszczenie setek zdjęć  (nawet kilkunastu na stronie)
  •  możliwość wykonania opisów i relacji z podróży 
  •  łatwość zrobienia kilku egzemplarzy np. jako prezenty dla rodziny, przyjaciół (np. ze  ślubu, komunii św., jubileuszu itp.)
  •  sformatowanie zdjęcia na całą stronę, rzadko kiedy wywołuje się tak duże fotografie  do albumu tradycyjnego.
  •  atrakcyjniejsza cena w stosunku do wywołania zdjęć i zakupu tradycyjnego album dla  przykładu: 

400 zdjęć w fotoksiążce, to  koszt około 129 zł

400 zdjęć w fotoalbumie, to koszt wywołania ok. 200 zł + koszt zakupu album 30-50 zł 

  

W A D Y:

  •  nie ma możliwość włożenia tak jak do albumu pamiątek np. biletów, mapek, ulotek,  banknotów (których mam wiele w starych albumach).*
  •  nie ma możliwości wyjęcia poszczególnych zdjęć (np. do ramki)

*- Myślę, że gdyby producent wkleił kieszonkę na wewnętrznej stronie okładki lub oferował w sprzedaży kieszonki ze sztywnej, przeźroczystej foli, które można przykleić na stronie – wówczas można byłoby umieścić tam kilka bibelotów.




Kilka rad jak zacząć
  • pobierz program ze strony producenta lub dystrybutora (instalacja jest bardzo prosta) -  Tutaj
  • przemyśl format i układ, to warto zrobić na początku.
  • polecam wykonanie projektu fotoksiążki zaraz po powrocie z wyjazdu lub po wydarzeniu, które chcesz uwiecznić i na świeżo wprowadzić opisy itp. 
  • warto wykonać zdjęcia, które będzie można wykorzystać na tło lub okładkę. (Ja często łapię się na tym, że wykonuje zdjęcie, myśląc, że będzie genialne jako tło). 


A Wy co sądzicie o fotoksiążkach?

Dzięki współpracy z producentem fotoksiążek CeWe
osoby, które napiszą komentarze pod moim postem
 i polubią bloga na Facebooku -  otrzymają 
KOD RABATOWY na CEWE fotoksiążkę 
(w formacie A4, twarda okładka) 
w wysokości 50 zł





Dzięki, że odwiedziłaś/-ęś na mojego bloga. 
Mam nadzieję, że zainspiruję Was do wykonania własnych fotoksiążek


4 komentarze:

  1. Powiem szczerze, że gdy są przepiękne zdjęcia i fotoksiążka wygląda przepięknie :) To one w końcu ją tworzą...

    Pozdrawiam, www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. inspirujacy artykul i super zdjecia :) odkad weszla fotografia cyfrowa przestalismy drukowac zdjecia ale warto znowu zaczac to robic :) fotoksiazke latwiej pokazac gosciom, to najbezpieczniejsza forma backupu no a fejs nie bedzie wieczny :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za artykuł, przekonała mnie Pani do wyboru tej formy prezentacji zdjęć, zamiast zwykłego albumu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za wpis, zrobię książkę

    OdpowiedzUsuń